Ślub Oli i Bartosza

To był piękny dzień, pogoda wymarzona, nie za gorąco, nie za chłodno. Kiedy przyjechałem na miejsce, do Hotelu Dębowego w Bielawie, czułem się niemal jak na planie Downton Abbey - piękby kompleks parkowy, zabytkowe budynki, niesamowite wnętrza, stół do bilarda, witraże w oknach. Niezwykły klimat. Chwilę później wpadłem w wir przygotowań, Ola, panna młoda, siedziała w fotelu, u jej nóg leżały czujnie strzegące ją dwa piękne, ogromne psy. Niemal identyczne, właściwie nie do rozpoznania, poza tym, że jeden łagodny, drugi podobno mniej. Nie sprawdzałem. Po chwilil dołączył do nas Bartosz i wydarzenia ruszyły z kopyta. Podjazd pod urząd stanu cywilnego muzyce z “Wsela”, pełna ciepła, któtka ceremonia, dokazujące dzieciaki, wzruszeni goście, uściski, gratulacje i potem już tylko zabawa i rozmowy do bladego świtu. 

 Make up artist - Aneta Długajczyk Makeup Artist

Hotel Dębowy w Bielawie

Next
Next

Ślub Wandy i Mateusza