Hypnosaur z kosą w Chmurach

Na koncert Hypnosaura trafiłem trochę przypadkiem. Mariusz z redakcji Sztukmix.pl zapytał, czy nie chciałbym porobić zdjęć na tym wydarzeniu. Szybki rzut oka na plakat: wielki, czerwony raptor z mechaniczną ręką trzymającą kosę. No i przepadłem. Wiedziałem, że po prostu muszę tam być!

Dodatkowym magnesem była sama lokalizacja. Bardzo lubię warszawskie zagłębie klubowe na Pradze – trójkąt Hydrozagadka, Skład Butelek i Chmury. W samych Chmurach jeszcze nie miałem okazji robić zdjęć koncertowych. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały więc, że musiałem tam być.

Red Reaper w Chmurach – glam rock na pełnej

Kiedy przyjechałem na miejsce, publiczność dopiero powoli się schodziła. Pokręciłem się chwilę po praskim podwórku, łapiąc klimat i testując światło w oczekiwaniu na start imprezy. A potem na scenę wyszedł zespół Red Reaper i się zaczęło!

Ten trzyosobowy band grający glam rock momentalnie kupił warszawską publikę. Kostiumy, energia, brzmienie rodem z lat 80. Gitary cięły powietrze, a surowy klimat Chmur idealnie rezonował z ich rock’n’rollowym szaleństwem. Jako fotograf miałem pełne ręce roboty, bo dziewczyny (i chłopak) z Red Reaper to absolutne wulkany energii.

Hypnosaur w Warszawie – muzyczna podróż w czasie i przestrzeni

To, co zaczął Red Reaper, zespół Hypnosaur kontynuował w absolutnie niesamowity, bezkompromisowy sposób. Ich koncert to była prawdziwa ściana dźwięku, riffy z nowej płyty, niezwykłą stylówa i hipnotyzujący klimat, który idealnie pasował do grafiki z plakatu.

Samo wnętrze klubu Chmury – kameralne, z charakterystycznym oświetleniem i bliskim kontaktem z publicznością – pozwoliło poczuć tę muzykę całym ciałem. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji słyszeć Hypnosaura na żywo, koniecznie nadróbcie zaległości przy najbliższej okazji. To absolutny must-see dla fanów mocnego, niebanalnego grania.

Galeria zdjęć: Hypnosaur & Red Reaper (Klub Chmury)

Poniżej znajdziecie dawkę koncertowych kadrów. Postarałem się uchwycić zarówno pot, rockowy potargany klimat, jak i niesamowitą grę świateł, która tego wieczoru panowała w Chmurach.

Previous
Previous

Co warto zobaczyć na północy Portugalii? Moja relacja z Barcelos i okolic

Next
Next

Garbage