DeeCracks i The Rumjacks w Oczki

To, że na koncercie będzie panowała świetna atmosfera przeczuwałem już, kiedy ustawiłem się w kolejce do wejścia. Było jakieś opóźnienie i stojący powoli zawiązywali komitet kolejkowy. Co chwilę wybuchały salwy śmiechu, pojawiały się kolejne osoby, a kolejka wydawała się nie mieć końca. Kolejnym zwiastunem czegoś wyjątkowego był fakt, że co druga osoba ubrana była jakby właśnie wyszła z irlandzkiego pubu, tylu beretów w jednym miejscu chyba w całym swoim życiu nie widziałem.

W końcu bramka się otworzyła i ludzie zaczęli wchodzić do środka. Bardzo szybko stało się jasne, że klub Oczki będzie wypełniony do ostatniego miejsca, więc strategicznie zająłem miejsce przy barierce. Punktualnie o 20 na scenie wyszli DeeCracks i się zaczęło. Surowy, melodyjny, pełen energii punk bardzo szybko porwał ludzi w pogo. Zespół brzmiał świetnie, grał dokładnie taki punk jak lubię, prosty, ale pełen emocji.

Potem na scenę weszli The Rumjacks i tłum oszalał. Nie da się tego inaczej opisać, pogo, tańce, szaleńcze, pełne uśmiechu, energii, pochłonęły cały klub. Przemieszczanie się po sali graniczyło z cudem. Piosenki brzmiały potężnie, punkowe riffy mieszały się z dźwiękami fletu i akordeonu, melodie śpiewane przez setki gardeł robiły piorunujące wrażenie. To będzie kocert, który jeszcze długo będę wspominać.

Next
Next

Hunter w Progresji