Cock Sparrer w Progresji – zdjęcia z koncertu
Lubię robić zdjęcia w Progresji – jest na to przynajmniej kilka powodów. Światło zawsze dopisuje, a z samym miejscem mam związane świetne wspomnienia. To właśnie tu fotografowałem jeden z moich pierwszych dużych koncertów – Nazareth. Później był genialny występ Huntera, podczas którego zrobiłem jedno z moich ulubionych zdjęć: Jelonka w samym środku tłumu. To również tutaj spływałem potem przy energetycznym show The Warning. W Progresji cenię też to, że to nie tylko sama sala koncertowa – jest tu mnóstwo zakamarków i miejsc, gdzie można na chwilę usiąść, pogadać, rozprostować nogi czy napić się piwa.
Więc i tym razem, kiedy Mariusz ze Sztukmixa zapytał, czy nie chciałbym zrobić zdjęć Cock Sparrer, długo się nie zastanawiałem. Zespołu wcześniej raczej nie znałem, ale punk jest wyjątkowo bliski mojemu sercu. Uwielbiam fotografować punkowe koncerty, bo – delikatnie mówiąc – nudy nie uświadczysz ani na scenie, ani pod nią.
Nie inaczej było i tym razem. Już podczas występów supportów – Bulbulators i Lazy Class – pogo rozbujane było do granic możliwości. Lubię wchodzić w sam środek tego chaosu, ale muszę przyznać, że tym razem była to prawdziwa jazda bez trzymanki. Ludzie obijali się o siebie, szukając gwałtownego, wręcz agresywnego kontaktu i bezpardonowo ze sobą zderzając. Ze sceny płynęła równie surowa, dzika muzyka. Wszędzie panowały chaos i anarchia – po prostu magia.
Dziękuję organizatorowi Winiary Bookings za umożliwienie mi robienia zdjęć na tym koncercie.

